6. Trop.
Czwarty grudnia, poniedziałek. Dziś po raz pierwszy jadłam obiad w szkolnej stołówce. Tata doszedł do wniosku, że szkolne obiady będą dla mnie o wiele zdrowsze niż jedzenie, które kupuje na mieście. Ciekawe czy chce ograniczyć mi fast foody, bo za dużo ważę? Pewnie tak. Podczas obiadu nie mogłam przestać rozglądać się po stołówce. Ta szkoła musiała być budowana za komuny, wszystko tu aż pachnie PRL-em. Świetny klimat! Nie mogłam oderwać wzroku od lodowato niebieskich ścian. Te wszystkie ozdoby świąteczne, łańcuchy anielskie na ścianach tworzą super kontrast! Mogłabym pić tu gorący kompot godzinami. Ze względu na moją nadwrażliwość dźwiękową wychowawczyni pozwoliła mi jeść obiady podczas godziny wychowawczej. Niestety wychowawczą mamy tylko w poniedziałki. Nie mam pojęcia, jak przetrwam resztę tygodnia na stołówce. Jabłońska oczywiście nie chciała puścić mnie samej. Początkowo miała towarzyszyć mi Gąbka, lecz Gajewski wezwał ją do swojego gabinetu w sprawie jakichś dokumentów. Jabł...