4. Pułapka.
Dwudziesty drugi listopada, środa. W głowie nieustannie tkwiły mi słowa Stefka. Wiedziałam, że ma rację. Powinnam pogadać z Gajewskim, jeśli faktycznie chcę pomóc Oldze. Niestety w podbramkowych sytuacjach uaktywniają się najgorsze cechy mojej osobowości. Jedną z tych niechlubnych przywar (tak jakby przywary mogły być chlubne!) jest moja odwaga cywilna, która objawia się w wartościach ujemnych. Przez cały poniedziałek i wtorek czułam się nieźle rozdarta pomiędzy własnymi lękami a tym, co powinnam. Dziś jednak los zdecydował za mnie. No, może nie los. Zaczął się W-f. Wszystko miało przebiegać tak jak zwykle. Właśnie zastanawiałam się, czy wejść na TikToka, czy może poczytać, gdy do klasy wszedł uśmiechnięty dyrektor. -Alino, możemy porozmawiać? Zapraszam cię do mojego gabinetu. Zgodziłam się, bo co innego miałam zrobić? Zanim wyszłam, zauważyłam wpatrującego się we mnie Wiktora. Wyglądał na szczerze zaskoczonego. ** Dyrektor najprawdopodobniej wie o moich lękach. Podczas drog...